Był 4 stycznia – dzień, w którym dowiedziałam się od pani z infolinii, że właściciel firmy przewozowej zdecydował o zlikwidowaniu kursowania busów na trasie Siedlce-Warszawa. W pośpiechu napędzanym złością przeszukiwałam internetowy rozkład jazdy konkurencji. Na parking przyszłam 20 minut przed odjazdem, zajęłam ulubione miejsce na kole w rzędzie za kierowcą i czekałam na odjazd. Potem zamierzałam się zdrzemnąć.

 

Z drzemki wyrwał mnie głos nastolatki, która zajęła siedzenie za mną. Wysoki, trochę skrzeczący i pełny czegoś, co trudno mi było określić, a co sprawiło, że mimowolnie się skrzywiłam. Siedzący obok mnie pan westchnął z przymkniętymi oczami. Chyba oboje czuliśmy, że czeka nas przysłuchiwanie się tej rozmowie przez dłuższy czas. Zamknęłam oczy z myślą, że może jednak jeszcze uda mi się zasnąć.

 

– Wiesz, pod tym zdjęciem, co robiła szpagat, nie? No i zaczęliśmy jej cisnąć, najpierw tylko nasza trójka, a potem zebrała cała grupa. Sporo nas było, ja, Olka, Mateusz, jacyś inni jeszcze. Napisałam jej, że zostało mi żarcie ze Świąt, trochę spleśniało, ale ona przecież tyle żre, że i spleśniałe by zeżarła, nie? – mówiła ze śmiechem i podekscytowaniem, a ja czułam, jak zaciskam pięści skrzyżowanych na piersiach rąk. Otworzyłam oczy. Pan obok mnie też je otworzył, spojrzał na mnie i pokręcił głową. Nie wiem, jakie emocje wyrażała moja twarz. Milczeliśmy, a dziewczyna nadal mówiła.

– No i wiesz, napisała do mnie, czaisz? Prywatną wiadomość do mnie napisała. Pytała, co do niej mam, idiotka. Co ona sobie myślała, świnia jednia?! Co? Nie, no coś ty! Dodałam do tej rozmowy innych i wtedy jej pocisnęłam, że zaszczycę ją rozmową dopiero wtedy, jak schudnie, hahahaha! No cisnęliśmy jej równo, mówię ci!

 

Kiedy zbierała się do wyjścia, mówiąc, że musi już kończyć, bo właśnie wychodzi, powiedziałam, że życzę jej mądrości na ten rok. Dodałam, że jak byłam w jej wieku, to ze mnie też wyśmiewała się grupa osób. I że minęło tyle lat, a ja wciąż pamiętam, kto tej grupie przewodził.

– Przecież my się tylko śmiejemy… – odpowiedziała.

– No właśnie nie. Jesteście po prostu okrutni.

Kiedy szła korytarzem busa, towarzyszyły jej pomruki pasażerów. Już się nie uśmiechała.

 

Nie zamierzałam publikować tego tekstu, bo w sumie co mnie to obchodzi. Zmieniłam zdanie, kiedy 2 dni temu na YouTube Maciek opublikował film, w którym odnosi się do hejtu pod filmem pewnego chłopaka. 35 sekund przed 10. minutą filmu Maćka na ekranie pojawiają się screeny z komentarzy. „Mam nadzieję, że cała rodzina go tępi i nie toleruje w żadnym stopniu”. „Zabijcie to, zanim złoży jaja”. „Ale bym cię, pedale, kopał po piździe”. „Zabij się nie kolego (po praz pierwszy mówię to na poważnie”. „Skąd jesteś, bo od wczoraj dawno nikomu nie zajebałem?”. „Pedale pierdolony, byś zdechł, kurwo”. „Kurwa, serio, tacy ludzie jak on nie mają prawa żyć”. „Ty jebany pedale, zabij się!”.

 

Co czujesz, kiedy to czytasz? Ja smutek. Może powiesz, że taki jest świat, że każdy ma prawo mówić, co myśli, bo przecież wolność słowa, bo nie można zabronić innym wyrażania swojego zdania. Nie można, to prawda. Ale można reagować. I wszystkich namawiam do tego, żeby na takie zachowania reagowali.