– Przecież nie lubisz pomarańczowego? – zapytała, choć brzmiało jak stwierdzenie.

– Lubię. Tylko nie na ubraniach – odpowiedziała, jakby to było oczywiste.

 

Chwilę wcześniej podniosłam głowę znad książki i słuchałam, o czym rozmawiają dwie siostry. Starsza, w wieku licealnym, wyglądała na złą, młodsza – chodząca do podstawówki – na podekscytowaną.  Jechaliśmy objazdem, żeby uniknąć korków. Zanim młodsza powiedziała o ubraniach, westchnęła z zachwytem i przyznała, że najbardziej lubi pomarańczowe liście, po czym dodała, że jesień jest jej zdaniem pomarańczowa.

– Chyba brązowa. I bura. Wszystko jest takie… takie zgniłe – mruknęła dziewczyna.

– Bury to jest pies tej pani, która mieszka pod 13. I ty jesteś teraz bura.

Dziewczyna wzruszyła ramionami i odwróciła głowę.

– Wszystkie moje koleżanki z klasy najbardziej lubią wiosnę, bo jest jasna i kolorowa. A ja najbardziej lubię jesień, bo wtedy jest pomarańczowy, a pomarańczowy to energia. I myślę, że jestem pomarańczowa. A ty? – szturchnęła siostrę w ramię.

– Co? – odwróciła się.

– Jaki masz kolor?

– Nie wiem, o co ci chodzi.

– O twój kolor. Jakbyś miała wybrać, jaki masz kolor w środku, to jaki?

– Yyy, nie wiem. Naprawdę nie wiem.

– Dla mnie jesteś fioletowa. Jak wrzosy.

– To ładny mam kolor. A dlaczego akurat jak wrzosy?

– Bo wrzosy są piękne i dzikie. Jak ty.

Dziewczyna prychnęła ze śmiechem.

– A ty? – spojrzała na mnie. – Jaki masz kolor?

– Amelia…  – wyszeptała starsza przez zaciśnięte zęby.

– No co?

– Może ktoś nie ma ochoty rozmawiać, a ty pytasz o…

– Jak nie chce, to chyba powie? Chcesz rozmawiać? Powiesz mi, jaki masz kolor?

Zaśmiałam się.

– Nie wiem, zastanawiam się.

– Chociaż się zastanawiasz. Moja siostra powiedziała, że nie wie i ja wiem, że już nic z niej nie wyciągnę. Nie wiem, nie wiem, nie wiem, mogłaby się tak nazywać – przewróciła oczami. – Jak mi odpowiesz, to ja ci powiem, jaki masz dla mnie kolor, dobrze?

– Dobrze. Najpierw pomyślałam, że niebieski, bo to mój ulubiony kolor, ale chyba nie chodzi ci o ulubiony?

– Nie.

– To myślę, że w środku jestem zielona. Szmaragdowa może… – dodałam, sama nie wierząc, że to mówię.

– Tak! – potrząsnęła dłońmi zaciśniętymi w pięści – Widziałam twoją tapetę w telefonie, od razu pomyślałam, że jesteś zielona. A wiesz, z czym mi się kojarzy zielony?

– Z trawą? – zapytałam, a starsza siostra się zaśmiała.

– Mhm. Trawa jest obserwatorką wszystkiego. Ty też obserwujesz? I coś zapisywałaś. Piszesz coś?

– Piszę.

– A napiszesz o mnie? O pomarańczowej Amelii? Napisz. I zapytaj kogoś, jaki ma kolor.

 

Napisałam i pytam: jaki masz kolor?