Czasami w Warszawie jestem już kilkanaście minut po 6 rano. Idę wtedy na Dworzec Centralny, żeby napić się kawy lub herbaty, poczytać książkę i poczekać do 7. Tamtego dnia nie miałam ochoty ani na kawę, ani na herbatę, poprosiłam więc o wrzątek z cytryną. Dziewczyna przy kasie ze zdziwienia uniosła brew, a jej prawa dłoń zawisła nad kasą fiskalną.

– Jeśli nie może pani sprzedać mi wrzątku, to proszę policzyć jak za herbatę.

Moje słowa chyba zabrzmiały sensownie. Opakowanie z torebką zielonej herbaty dostałam na wynos.

 

Zajęłam miejsce na jednym z wolnych foteli. Chwilę później na fotelu obok usiadła kobieta. Patrząc na nią, pomyślałam o swojej mamie. W jednej ręce trzymała kubek z kawą, w drugiej książkę „Nic zwyczajnego”. Otworzyła na stronie z wyklejanką, na wyklejance kobieta stojąca w drzwiach, a w progu goryl. Nie zdążyłam przeczytać podpisu*, kobieta za to zdążyła zauważyć, że chciałam.

– Proszę przeczytać całą, jest fantastyczna! Aż mi żal, że zaraz ją skończę.

– Właśnie czytam – odpowiedziałam, wskazując na czytnik.

– Skoro goryla jeszcze pani nie widziała, to znaczy, że czeka na panią więcej stron przyjemności – mrugnęła, uśmiechając się przyjaźnie, po czym zerknęła na zegarek. – Przyjechałam wcześniejszym pociągiem. Był wprawdzie opóźniony, ale i tak jestem za wcześnie. Pomyślałam, że przyjdę tutaj posiedzieć i że ktoś zrobi mi kawę… Jadę do wnuków, ale dopiero na 8:30, mam jeszcze trochę czasu.

Na zegarku 6:30.

– Pewnie pani pomyślała, że mogłabym jechać od razu?

Zaskoczyła mnie tym pytaniem i serdecznym tonem głosu, jakim je zadała.

– Właściwie to nie wiem, co pomyślałam. Jest 6:30, mogą jeszcze spać… – odpowiedziałam trochę zmieszana.

– Ależ skąd, na pewno już nie śpią! I właśnie dlatego jestem tutaj, a nie u nich. Spędzę z nimi czas do wieczora. Za każdym razem zarzekam się, że nie dam im wejść sobie na głowę, ale jakoś tak wychodzi, że… że jednak daję – upiła łyk kawy i odetchnęła głęboko. – Oswajam się z myślą, że dzisiaj też tak będzie.

 

*Pod obrazkiem z gorylem był podpis: Oto nowy rok już w progu. Mam nadzieję, że go pan oswoi.