W ostatnim tygodniu marca na mojej liście kwietniowych nowości znajdowały się trzy książki, które chcę przeczytać. Przyjęłam tę liczbę z pewną ulgą, ulga była jednak krótkotrwała, bo dwa dni później dopisałam do listy kolejne dwa tytuły. Gabi przy okazji zakupów książkowych dla swojego synka napisała na Facebooku, że jeśli umrze biedna, to przynajmniej wśród książek. Mogę się pod tym podpisać i mrugnąć okiem do wszystkich, którzy też tak mają.

 

W kwietniu czekam więc na pięć książek.

 

„Kuba. Syndrom wyspy” Krzysztof Jacek Hinz
Wydawnictwo Dowody na Istnienie, premiera 25 kwietnia

 

Wojciech Jagielski napisał o Kubie, że „wyspa to samotność, oderwanie, ułuda. Z wyspy świat wygląda inaczej, a sama wyspa jawi się sobie inaczej, niż widzi ją świat”.  Jego słowa brzmią trochę smutno i trochę tajemniczo, a do tego szalenie prawdziwie. Jacek Hinz spędził na Kubie wiele lat, wyjeżdżał z niej i wracał. Jak on widzi Kubę? Najbardziej ciekawi mnie, jakimi słowami opisuje kubańskie obrazy, wydarzenia i Kubańczyków, którzy przez lata przyzwyczaili się do reżimu Castro. I jak to przyzwyczajenie wpływa na ich wyobrażenia oraz na możliwości zmian.

 

 

„Wniebowzięte. O stewardesach w PRL-u” Anna Sulińska
Wydawnictwo Czarne, premiera 13 kwietnia

 

W dzieciństwie słuchałam opowieści o zawodzie, który pozwala poznać świat i dobrze zarobić. Bycie stewardesą brzmiało dumnie. Nie mówiło się wtedy o kosztach, jakie się w tej pracy ponosi, mówiło się o wolności i możliwościach. Dzisiaj bycie stewardesą różni się od tego w PRL-u, choć sądzę, że wiele myśli, obaw i spostrzeżeń jest (i  będzie) uniwersalnych. Po „Wniebowzięte” sięgnę z ciekawości i po to, żeby skonfrontować to, co słyszałam z tym, jak wyglądała rzeczywistość.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Hen. Na północy Norwegii” Ilona Wiśniewska
Wydawnictwo Czarne, premiera 27 kwietnia

 

Mam taką myśl, która przyszła do mnie po przeczytaniu tekstu Maryśki o Islandii, że północ to miejsce, gdzie wyostrzają się zmysły. Wydaje mi się, że surowość północy ma w sobie magię, która sprawia, że łatwo tam zapomnieć o tym, że świat jest gdzie indziej. Magia jest też w opisie tej książki na stronie Wydawnictwa Czarne, w którym przeczytałam, że „Słowo »hen« w norweskim odnosi się do odległości, tyle że równie dobrze może znaczyć »po drugiej stronie globu«, jak i »tuż za rogiem«. Hen to równocześnie daleko i blisko”.

 

 

„Chrapiący ptak. Rodzinna podróż przez stulecie biologii” Berd Heinrich
Wydawnictwo Czarne, premiera 20 kwietnia

 

O tej premierze dowiedziałam się przy okazji zobaczenia książki „12 srok za ogon” na instagramowym zdjęciu Małgosi. Do tej pory nie znałam serii Menażeria, a opisy książek, które ukazały się w niej do tej pory, brzmią zachęcająco. „Chrapiący ptak” (wyczytałam, że chrapiący dlatego, że porozumiewa się za pomocą chrapania) to wspomnienia autora o życiu na farmie, relacjach rodzinnych, a także historia o tym, dlaczego Berd Heinrich poszedł w ślady ojca i został przyrodnikiem.

 

 

„W rzeczy samej” Mark Miodownik
Wydawnictwo Karakter, premiera 1 kwietnia

 

Tajemnice rzeczy z naszej codzienności, czyli skąd się biorą materiały, jaką mają historię, jak i do czego wykorzystywało się je kiedyś, a jak robi się to teraz. Wydawnictwo zapewnia, że Mark Miodownik swoim pisarstwem zaraża czytelników ciekawością świata i dobrym humorem. Ciekawość świata nie jest mi obca, tak myślę, a jeśli chodzi o dobry humor, to zawsze jest w cenie!