Posts from the “Dialogi” Category

Tylko branża

Posted on 23 lutego 2016

Czwartkowe popołudnie w Krakowie pachniało wiosną. Szłyśmy do kawiarni, w której przy latte i podwójnym espresso rozmawiałyśmy o konsumpcjonizmie, reklamach i o tym, że do wszystkiego potrzebna jest historia. Ona z pewnością w głosie stwierdziła, że reklamy ekscytują wyłącznie ludzi z branży. Sama pamięta różne, ale marek, które za nimi stały, poza jedną piwa Lech, w ogóle. Mnie przypomniała się niedawna reklama piwa Żywiec z hasłem Żona bez Ż to tylko ona, podałam ją jako przykład reklamy, która zapada w pamięć. Nie przekonałam jej. Kiedy dotarłyśmy na miejsce mojego krakowskiego noclegu, dziewczyna, od której odbierałam klucze, oprowadzała mnie po pokoju i wyjaśniała, gdzie co jest. – W lodówce są napoje – powiedziała na koniec. E. otworzyła tę lodówkę. Na drzwiach stały dwie puszki Coca-Coli…

To idzie starość

Posted on 10 lutego 2016

Zanim wsiądę do zatłoczonego tramwaju numer 9, zerkam na tablicę informującą, za ile minut podjedzie następny i kalkuluję, czy jeśli nie pojadę teraz, to zdążę na bus do domu. Ostatecznie dochodzę do wniosku, że postoję w tym ścisku, w końcu to tylko 8 minut jazdy. Tramwaj rusza, nie zdążam złapać równowagi i nadeptuję na but starszej pani. Uśmiecham się przepraszająco i mówię, że jeszcze się w tym poniedziałku nie ustabilizowałam. Pani odwzajemnia uśmiech, mówiąc, że taki już urok ścisku w komunikacji: raz ktoś nadepnie ją, raz ona kogoś. Jedziemy. Na przystanku Park Skaryszewski do tramwaju wchodzi młody chłopak, wydaje się być młodszy ode mnie. Staje tuż przy starszej pani, która zerka na niego z nienachalną ciekawością. Jest wyraźnie niezadowolony, sapie dość głośno, na wdechu…

Jak zapomnieć

Posted on 14 stycznia 2016

Kiedy kierowca zapala silnik, drzwi busa otwiera zziajany pan z pytaniem, czy to bus do Siedlec. Do Łukowa, ale przez Siedlce, pan wsiada – odpowiada. Pan przechodzi korytarzem, dysząc i trzymając się zagłówków, żeby złapać równowagę w czasie manewrów po placu parkingowym. Siedzącą na końcu panią pyta, czy może usiąść obok, pani wesoło odpowiada: tak, proszę. Pan usadza się względnie wygodnie, co stwierdzam po uderzeniach kolanami w siedzenie, na którym siedzę, po czym zagaduje, czy pani jedzie do Siedlec. Kiedy pani odpowiada twierdząco, pyta, czy jeśli uśnie, to pani go obudzi w Siedlcach na rondzie. Obudzi, oczywiście. Od parkingu pod PKiN do przystanku Płowiecka gawędzą o pogodzie, o choince z pudełek, butelek i innych śmieci, i o tym, że przy więzieniu w Siedlcach jest…

Porozmawiajmy o szczęściu

Posted on 29 grudnia 2015

Uściskana chwilę wcześniej przez Angelikę idę do taksówki po lewej stronie, ona wybiera tę z prawej. Tak naprawdę to Angelika wysłała mnie do tej lewej taksówki, mówiąc jak masz gotówkę, to jedź Grosikiem. Otwieram drzwi samochodu i pytam dobry wieczór, czy można z panem pojechać? Odpowiada, że można, jak najbardziej, proszę, zapraszam, dokąd jedziemy? Ma miły głos i mniej niż 40 lat. O imię zapomniałam zapytać. Na wstecznym lusterku dynda zdjęcie uśmiechniętej twarzy dziewczynki wklejonej w postać bałwanka z czapką Mikołaja. To Antosia, jego siedmioletnia córka. Widzę, że się uśmiecha, gdy o nią pytam. Warszawa jest oświetlona i pusta, w samochodzie cicho gra radio, a taksówkarz zdaje się płynąć, nie jechać. Kiedy mówi, co jakiś czas asystuje mu rytmiczne tykanie kierunkowskazów. Słucham go z…