Poderwała się z siedzenia dokładnie w chwili, kiedy kobieta, z którą jechali, zawiesiła głos, krzycząc do chłopca na siedzeniu obok:

– Karol, jeszcze raz się o to zapytasz, to ci nogi z du… –  rozejrzała się po wagonie zawstydzona swoim kolejnym wybuchem złości, jednocześnie kontrolując, gdzie idzie dziewczynka. Wystarczyło, że po drodze napotkała mój wzrok, a wcześniejsze zawstydzenie przeszło w obojętne wzruszenie ramion.

– Wiktoria, gdzie się wybierasz?! Wracaj tu natychmiast!

– Usiądę tutaj, babciu.

– Nie słyszysz, co mówię?! Wracaj natychmiast! Słuchaj się, mówię, bo pani cię zabierze!

Wiktoria spojrzała na mnie z niedowierzaniem. Pokręciłam głową, krzywiąc się lekko. Prychnęła.

– Oj, babciu, będę tutaj.

– Dobra, siedź tam, jak sobie chcesz i daj mi spokój. Po co ja was w ogóle zabierałam, tylko się nadenerwuję. Karol!

 

Usiadła naprzeciwko, pochyliła się, żeby zawiązać sznurówkę w prawym bucie i nie patrząc na mnie, zapytała stłumionym głosem, jakby nakryła usta szarą bluzą z białym misiem:

– Pomyślała pani o niej źle? O mojej babci?

Przez chwilę zastanawiałam się, czy się do niej nachylić i odpowiedzieć, chowając usta w kołnierzu kremowego golfu.

– Pomyślałam, że jest niemiła – powiedziałam, przeczuwając, że zapyta o coś jeszcze.

Wiktoria powoli podniosła głowę, zaczesała palcami blond grzywkę na prawą stronę czoła i przyglądała mi się chwilę. Też na nią patrzyłam, szukając jakiegokolwiek grymasu, który zdradzałby, co jej chodzi po głowie. Na próżno. Zanim zadała kolejne pytanie, zdążyłam zanucić pod nosem kawałek Poker Face Lady Gagi.

– I co pani robi z tą myślą?

– Nic. Pomyślałam i już tej myśli nie ma.

– A nie jest pani źle, że tak pani pomyślała? – nadal nie zdradzała żadnej emocji.

– Nie jest.

– Mama mówi, że nie można o kimś źle myśleć. Babcia też, ale nie wierzę, że nie można, bo często mówią o innych takie rzeczy… – machnęła ręką. – A jak mówią, to pewnie tak myślą. Wie pani – ściszyła głos – nie lubię jeździć z babcią, ale chciałam przyjechać do brata i do Warszawy… Nikt inny nie musiał jechać, dlatego jadę z babcią. Chciałabym przyjeżdżać częściej, ale mogę tylko wtedy, kiedy trafia się jakaś okazja.

– Jak się trafiają fajne okazje, to dobrze je wykorzystać, żeby nie przeszły koło nosa.

Uśmiechnęła się.

– Mój brat mówi, że właśnie na tym to wszystko polega.