– Ludzie w tych komputerach to są mądrzy. Tak te komputery ustawią, że nic nie trzeba robić, bo wszystko wiedzą i zrobią.

 

Usiadłam obok dwóch starszych kobiet w środku ich rozmowy, a właściwie monologu jednej. Ta, która mówiła, mogła mieć 65 lat, druga wyglądała na dużo starszą. Młodsza miała na czole zmarszczki zdziwienia. Za każdym razem, kiedy o coś pytała, stawały się widoczniejsze, jakby pytały i dziwiły się razem z nią. Druga miała zmęczoną twarz i obolałe nogi. Co jakiś czas trzęsącymi się dłońmi masowała przez chwilę raz jedną, raz drugą łydkę.

– Oj, nie wszystko – mruknęłam pod nosem, po czym ziewnęłam w chustę na szyi.

 

Od rana bolała mnie głowa. Marzyłam o tym, żeby wrócić do domu, położyć się do łóżka i przespać ten ból. Mój głos chyba nie zabrzmiał zbyt miło, bo kobieta spojrzała na mnie tak, jakby układała pytanie, na które nie będę potrafiła odpowiedzieć. W tej chwili pomyślałam, że to był błąd, że się odezwałam. Mogłam powiedzieć swoje zdanie w myślach, przecież nie trzeba od razu wszystkiego komentować.

 

– No, zaskocz mnie, kochanieńka. Czego te komputery nie potrafią?

– Nie potrafią na przykład postawić przecinka w tekście we właściwym miejscu.

– Nie? – zdziwiła się.

– Nie.

– I nie można zrobić tak, żeby przed każdym że stawiały przecinek?

– To akurat można, tylko nie przed każdym że stawia się przecinek.

– Jak to dobrze, że nasz polski język nie daje się tak łatwo zamknąć w komputerze – z ulgą westchnęła druga starsza pani, poprawiając wywinięty kołnierzyk kurtki.

– Ale to tylko jedna rzecz. A…

– Komputery nie mają pomysłów – rzucił znad Tygodnika Powszechnego chłopak, który stał oparty o boczną ścianę przystanku. Prawy rękaw kurtki miał mokry – zwróciłam na to uwagę ruchem głowy, machnął ręką. – Można je zaprogramować, ale pomysły mają ludzie. W ogóle komputery są dla ludzi, a nie ludzie dla komputerów.

– Tak – znów westchnęła starsza pani. – Jak to dobrze, że nie wszystko da się opanować, nie wszystko. Pan pracuje przy komputerach?

– W zasadzie tak – odpowiedział, składając gazetę.

– Może wymyśli pan sposób na opanowanie starości? Ręce mi się trzęsą, widzi pan. Nie da się tego jakoś komputerowo opanować? Przydałoby się. Dla mnie to już pan nie zdąży, ale dla siebie może? Pan o tym pomyśli. Dobrze, że myślenie to jednak zadanie człowieka, nie komputera.